W naszym społeczeństwie każdy człowiek, który nie płacze na pogrzebie swojej matki, ryzykuje bycie skazanym na śmierć.
Obcego - Meursault, nie wzrusza nic. Wydaje się być zupełnie wyprany z uczuć, emocji. Nie czuje niczego specjalnego do kogokolwiek z otaczających go ludzi (włącznie z Marie, z którą sypia). Monotonne, przyjemne życie kawalera z klasy średniej: praca, dom, plaża, kobieta. Nie jest samotnikiem, a jednak zawsze czuje się Obcym, Outsiderem, trzymającym do wszystkiego i wszystkich odpowiedni zestaw. Obserwuje, smakuje, komentuje. Się żyje.
Z powodu pewnego niefortunnego wydarzenia, spowodowanego tylko i wyłącznie nieznośnie świecącym słońcem:
Standing on the beach
With a gun in my hand
Staring at the sea
Staring at the sand
Staring down the barrel
At the arab on the ground
I can see his open mouth
But i hear no sound
I'm alive
I'm dead
I'm the stranger
Killing an arab
I can turn
And walk away
Or i can fire the gun
Staring at the sky
Staring at the sun
Whichever i chose
It amounts to the same
Absolutely nothing
I'm alive
I'm dead
I'm the stranger
Killing an arab
I feel the steel butt jump
Smooth in my hand
Staring at the sea
Staring at the sand
Staring at myself
Reflected in the eyes
Of the dead man on the beach
The dead man on the beach
I'm alive
I'm dead
I'm the stranger
Killing an arab
The Cure - Killing an Arab
Areszt, proces, konfrontacja Obcego ze Społeczeństwem. Meursault stawia na szczerość, licząc na potraktowanie sprawy jako nieszczęśliwego wypadku. Oskarżyciel staje na wysokości zadania, przysięgli dokładnie poznają życie oskarżonego. Nie wierzy w Boga, nie uronił łzy nad ciałem własnej matki, nie czuje żalu z powodu popełnionej zbrodni. Sprawiedliwość nakazuje, by w imieniu Narodu Francuskiego skazać tego potwora na śmierć (i to nie tyle za zabicie Araba co właśnie za nieokazanie emocji na pogrzebie!)
Szara, jednowymiarowa, taka sobie przedwcześnie przerwana egzystencja.
Ale czy nie jest tak, że Mersault to nie zwyrodnialec, ale jedyny autentyczny człowiek? Czy nie jest tak że esencję życia stanowi obojętność, wewnętrzna samotność, Trwanie - a cała reszta (moralność, więzi społeczne) opiera się na zestawie serwowanych nam od dzieciństwa iluzji? Czy nie jest tak, że zabiliśmy jedynego nieskażonego kłamstwem człowieka w Algierze?
Odpowiedzieć zdecydowanie 'tak' lub zdecydowanie 'nie' nie potrafię.

